

Który to już Twój Wielki Post? Ile razy słyszałeś, że to czas przygotowań do najważniejszego Święta Chrześcijan albo, że masz 40 dni na ponowne znalezienie Boga?
A czy zastanawiałeś się kiedykolwiek czym dla Ciebie jest ten czas?
Może jest to tylko nazwa okresu w Roku Liturgicznym, z którym związane są pewne obrzędy i tradycje. Możliwe, że kojarzysz ten czas z wyrzeczeniami, pokutą, końcem zabawy. Albo jest to 40 dni wyczekiwania na piękne, „wiosenne” święta.
Być może odczuwasz w tym czasie swego rodzaju konieczność swojej duchowej przemiany. Jednak coś Cię blokuje...
Wszystko przez rdzę przyzwyczajenia, która pojawiła się na furtce do Twojego serca. Zostawiłeś ją tylko lekko uchyloną, nieotwierana – po prostu się zacięła. Przecież Pan Bóg nie będzie się na siłę przeciskał!
Wydaje Ci się, że skoro wierzysz w Boga i nawet można Cię uznać za praktykującego chrześcijanina, to wszystko jest w porządku. Nie traktuj wiary jak tradycji, bo to zdecydowanie za mało. Jeśli idziesz na niedzielną mszę, bo przywykłeś do tego cotygodniowego wyjścia, to nie jest dobrze. Przyzwyczajenie i rutyna są niebezpieczne dla każdego związku. Również dla Twojej relacji z Bogiem. Nie przestawaj się angażować w ten związek. Zabiegaj o Jego miłość. W ten sposób pozbędziesz się rdzy z bramy do Twojego serca. Nie bój się otworzyć ją na całą szerokość.
Wiem, że zdecydowanie łatwiej o tym pisać czy opowiadać niż wykonać. Jednak naprawdę warto spróbować. Może właśnie podczas tegorocznego Wielkiego Postu uda Ci się odświeżyć przyjaźń z Bogiem i na nowo zrozumieć, że to w śmierci Chrystusa tkwi tajemnica naszej wiary. Wykorzystaj tą szansę.
Marta K.
Podoba Ci się ten wpis?