Kolegiata w Pilicy · Diecezja Sosnowiecka
ul. Partyzantów 4, 42-436 Pilica 698 539 597 gloskolegiaty@o2.pl
Parafia w Pilicyśw. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty

Mimo swoich 23 lat , od 10 lat jest organistą-wywiad

· Grzegorz Piąty

Mimo swoich 23 lat , od 10 lat jest organistą-wywiad

Od kilku lat organistą w naszej Parafii jest Pan Mateusz Wojtylas. Jego piękny śpiew i po mistrzowsku wydobywane z zabytkowych organów Kolegiaty dźwięki, przyczyniają się do ubogacenia liturgii i nabożeństw w naszym kościele. O swojej muzyce, życiu i pasjach opowiedział w wywiadzie jaki przeprowadziła z nim Renata Wyrodek. Zapraszamy do przeczytania tekstu wywiadu.

Panie Mateuszu, wiem, że pochodzi Pan z rodziny o muzycznych tradycjach „organistowskich”, ale proszę mi powiedzieć kiedy tak naprawdę poczuł Pan, że Pana życiu sens nadaje muzyka?

M.W. Rzeczywiście, od samego początku uczyłem się pod okiem mojego dziadka Jana Wojtylasa, który od 60 lat jest organistą w mojej rodzinnej parafii w Strzegowej. Organistą jest także mój brat, Michał, który gra wraz z dziadkiem w kościele w Strzegowej. W wieku sześciu lat zacząłem grać na klawiszach, potem przyszła przygoda z gitarą. Dokształcałem się również cztery lata w Archidiecezjalnej Szkole Muzycznej ks. Franciszka Macharskiego w Krakowie. W kościele zacząłem aktywnie grać od 10 lat. Można powiedzieć, że mimo swoich 23 lat, od 10 lat jestem organistą. W mojej rodzinnej parafii, w Strzegowej, kościół mam po prostu „za płotem”, więc zacząłem grać najpierw tygodniu na Mszy świętej potem przyszły niedziele. Od 4 lat jestem organistą w pilickiej parafii św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty.

A jak to się stało, że został pan organistą w pilickiej Kolegiacie?

M.W. Jestem absolwentem, wspaniałego Liceum im. Elżbiety z Pilczy w Pilicy, które wspominam szczególnie ciepło. Najlepsze Liceum. Właśnie na Mszy swiętej odprawianej w Kolegiacie z okazji nadania imienia szkole grałem pierwszy raz oficjalnie jako organista. Za jakiś miesiąc od tego wydarzenia otrzymałem propozycję pracy w parafii św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty.

Proszę mi powiedzieć jak wygląda praca organisty? Czym różni się granie muzyki organowej od innej?

M.W. Muzykę organową trzeba poczuć. To jest nie tylko zawód, nie tylko obowiązek, to jest przede wszystkim powołanie. Nie każdy jest w stanie poświęcić na pracę czas niedzielny, gdy trzeba wstać wcześnie rano, bo o godzinie siódmej już są godzinki, potem następne Msze święte. Wszystkie niedziele są zajęte, dla organisty święta zaczynają się po świętach. Więc bez zamiłowania i pasji nie można uprawiać tego zawodu. A z muzyką rozrywkową jest zupełnie inaczej.

A jak ocenia Pan instrument, organy, na których Pan gra?

M.W. To piękny stary instrument. Został wybudowany w roku 1890 przez firmę Ludwika Blomberga z Warszawy, pierwotnie o budowie mechanicznej, 16 głosowy. W takiej formie przetrwał do początku lat 80 XX wieku. Następnie przebudowany i powiększony o dodatkowe głosy, (obecnie instrument posiada 22 głosy), a jego traktura zmieniona z mechanicznej na pneumatyczną. Przebudowy dokonała prawdopodobnie firma organ-mistrzowska Józefa Buły z Krakowa na początku lat 80 XX w.

Wiem, że chce Pan zarazić parafian Kolegiaty miłością do muzyki i stworzyć chór.

M.W. Tak. Chciałbym stworzyć chór, aby wierni bardziej angażowali się w modlitwę poprzez śpiew w czasie Mszy świętej. Wiem, że w parafii jest wiele osób posiadających dobry głos i słuch muzyczny. Co prawda doświadczenie wskazuje, że najlepsza siła głosu jest w wieku 18-40 lat, ale przy naborze kierujemy się przede wszystkim głosem i słuchem muzycznym danej osoby.

Wie Pan, że dzisiaj nie jest łatwo zaangażować ludzi w życie parafii. Skąd więc pomysł stworzenia chóru?

M.W. Poznając ludzi w parafii przekonałem się, że pięknie wykonana w trakcie liturgii lub nabożeństwa, muzyka czy pieśń może być źródłem głębokich przeżyć duchowych. Nie raz zdarzyło się, że po Mszy świętej ludzie podchodzą do mnie, gratulują mi wykonania i mówią, że jakaś pieśń wywarła na nich ogromne wrażenie. Wiele osób mówiło mi, że po wysłuchaniu jakieś pieśni czy piosenki, coś się w nich zmieniło. Stąd sądzę, że powstanie chóru to nie tylko bliższe poznanie muzyki kościelnej, ale również poczucie jej wpływu na przemianę ludzi. Bycie organistą to również część mojej misji ewangelizacyjnej, do której chciałbym zaprosić parafian Kolegiaty. Jak już wspomniałem, w okresie mojej pracy w Pilicy poznałem wielu wspaniałych parafian i wierzę, że wkrótce uda mi się zgromadzić kilkanaście osób, które wypełnią swoim pięknym śpiewem mury tej wielowiekowej świątyni.

Panie Mateuszu, pasja jest bardzo ważna w życiu człowieka, ale proszę mi powiedzieć, czy z grania muzyki organowej, bycia organistą, można się utrzymać? Pytam dlatego, że zapoznając się z Pana biografią dowiedziałam się że studiuje Pan w Wyższej Szkole Biznesu?

M.W. Wiadomo, że z bycia organistą są jakieś korzyści finansowe, ale aby utrzymać rodzinę to raczej ciężko. W tym roku kończę studia na Wydziale Logistyki i Transportu Wyższej Szkoły Biznesu w Dąbrowie Górniczej, może pod koniec marca lub w czerwcu przystąpię do obrony pracy inżynierskiej. Planuję podjąć pracę jako inżynier, lecz dalej będę również organistą.

Proszę jeszcze opowiedzieć o drugiej części Pana muzycznych zainteresowań, czyli zespole ARh Rock.

M.W. Grupa istnieje od kilku lat. Obecnie Zespół nie koncertuje, gdyż niektórzy koledzy, członkowie grupy, są na studiach. Spotykamy się w wolnych chwilach. Sam piszę teksty o różnej treści i muzykę ale trudno mi określić gatunek muzyki jaki gramy. W czasie wakacji wrócimy do koncertowania. Prawdopodobnie wystąpimy w tegorocznej odsłonie „Lata w Pilicy”, mamy wstępną zgodę Burmistrza Miasta i Gminy.

Ale muzyka kościelna również jest w repertuarze Zespołu, czego przykładem jest przepiękna, popularna w internecie, kołysanka?

M.W. Z tą kołysanka to było tak, że wybierałem się na Krajowy Festiwal Kolęd i Pastrałek, Postanowiliśmy wraz z kolegami z Zespołu, że zrobimy prezent bożonarodzeniowy parafianom Kolegiaty i fanom. Nagrałem ją, z życzeniami dla parafian, wraz z kolegą z ARh Rock, Mateuszem Duchem, który akompaniował mi na gitarze i montował całe nagranie. Utwór trafił na stronę internetową Parafii i do internetu. Rzeczywiście, zdobył uznanie nie tylko parafian Kolegiaty. W przyszłym roku planuję nagrać następną.

A może jakaś płyta?

M.W. Jeśli chodzi o płytę to trzeba mieć dobry materiał, środki finansowe, do dyspozycji studio nagrań. Być może, za jakiś czas uda się jakąś amatorską płytę wydać.

A nie myślał Pan o koncercie w kościele? Może byłby to lepszy sposób na zachęcenie ewentualnych kandydatów do chóru?

M.W. Można by zorganizować taki koncert. Nie rozmawiałem jeszcze na ten temat z gospodarzem parafii, ale jestem otarty na propozycje.

Jest Pan młodym człowiekiem, więc pozwolę sobie zapytać o życie osobiste?

M.W. Mam wiele obowiązków, jak Pani widzi, no ale jakieś jest, powiem tak: „w powijakach” i na razie nie rozwinę tego tematu.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Życzę powodzenia na obronie pracy no i oczywiście stworzenia tego ukochanego chóru w Kolegiacie.

Źródło: Portal Piliczanie

Podoba Ci się ten wpis?

Komentarze (3)

  1. anonimowo+3

    bardzo ciekawy Życiorys ma nasz Pan Organista fajny z niego chłopak ale trudny do zdobycia jak się można z nim kontaktowac sprawie śpiewu chórze 6 marca nasz Pan Organista ma urodziny 🙂

  2. http://forskolin.pl+2

    Dobry post, mało się spotyka w sieci tego typu rzeczy.
    Niestety.

  3. motochampion.pl+1

    Świetnie napisane, oby więcej podobnych tematów.

Dodaj komentarz

Komentarz pojawi się na stronie po zatwierdzeniu przez parafię.